Chochołów, Krzeptówki, Jaszczurówka, Św. Katarzyna, Św. Anna, Turbacz

Kończą się już wakacje, co widać na drogach jak i w samym Zakopanem. Zostały tem niedobitki turystów, można już swobodnie zaparakować auto i pozwiedzazć okoliczne zabytki. Tym razem przejechałem przez Chochołów, ale zastanawiam się czy większą atrakcją dla mnie były tamtejsze drewniane domki czy te dwa ogromne wiatrki robiące za elektrownię wiatrową. Byłem lekko zdziwiony, bo jak jechałem tam w marcu to nic takiego tam nie stało, a teraz już z kilku kilometrów widać 2 potężne konstrukcje ze śmigłami. W Zakopcu ponownie zawitałem do Krzeptówek i Jaszczurówki, tym razem był mniejszy przepych i dało się wejść do środka i sfotografować detale miejsowej snycerki, która charakteryzuje się tymi samymi motywami, ale można zwrócić uwagę na różnorodność jej wykonania. W Nowym Targu zawitałem do kościoła św. Katatzyny a później przejechałem do św. Anny na cmentarz, ale tam światło mi już nie sprzyjało stąd zdjęcia lekko blade, ale nie patrząc na to warto tam sobie podejść i pooglądać stary cmentarz, figurki, krzyże itd... zresztą wielu nowotarżan twierdzi, że był on dla nich inspiracją (?) w pisaniu, malowaniu, śpiewaniu...W związku z tym, że postanowiłem jeszcze udać się w Gorce - tak też się stało, po południu zaliczyłem Turbacz, tam również turyści odpuścili, bo na samym szczycie zaledwie kilka osób a szlaki puste, a wracają do miasta pokazano mi jeszcze Czoło Turbacza, gdzie stoi niewielki polowy ołatarz, oraz Diabelska Skałka, gdzie diabły chowały dolary ;-) ale to już inna historia...

PolecamWspółpracuję